Nigdy nie byłam fanką biegów przełajowych, ale zawsze wychodzę z założenia, że warto nabywać nowe doświadczenia.

Tym sposobem trafiłam na II Pamiątkowski Jabłecznik w Pamiątkowie niedaleko Poznania. Nazwa biegu kojarzyła mi się przede wszystkim z tym, że bieg będzie świetną pamiątką w postaci wspomnień. A gdy dodać do tego jeszcze czekający na mecie jabłecznik… sami rozumiecie, nie mogłam oprzeć się takiej pokusie! Zanim jednak dotrzemy do mety, zapraszam na start.

Pamiątkowski Jabłecznik, czyli lokalne bieganie z jabłkami w tle

Oczekiwań co do startu w Pamiątkowie nie miałam. Chciałam się dobrze bawić, przebiec 9 kilometrów w terenie leśnym i spędzić miło sobotę. Pogoda jak na 1 października, bo wtedy właśnie odbywał się bieg, była optymalna i w sam raz na krótką przebieżkę. Po odebraniu pakietu startowego, krótkim spacerze po Pamiątkowie i rozgrzewce byłam gotowa do startu.

Nieco smutnym zaskoczeniem było to, że Organizator nie zapewnił żadnej muzyki, która zagrzewałaby do biegu i motywowała uczestników. Widziałam, że próbowano zorganizować coś na szybko, ale niestety bezskutecznie. Nie mam oczywiście na myśli oprawy muzycznej z wielkim rozmachem, która towarzyszy większym imprezom tego typu. Nie trzeba jednak ogromnego doświadczenia czy zaangażowania, aby zadbać chociażby o muzykę czy jedną osobę, która przez mikrofon mogłaby urozmaicić czas zarówno biegaczom, jak i kibicom. A tak, atmosfera była dość spokojna, cicha, kameralna i daleka od wielkich sportowych emocji. Dopiero kilkanaście minut po starcie biegu z jednego z głośników kibice mogli usłyszeć muzykę z… radia.

Przełajem przez Pamiątkowo

Już od startu biegacze narzucili mocne tempo, a trasa okazała się dość wymagająca. Sporo nierówności, zbiegów i podbiegów powodowało, że czułam jak moje kostki mocno pracują podczas biegu, walcząc z nierównościami terenu. Mimo malowniczych widoków, należało raczej patrzeć pod nogi, ponieważ bardzo łatwo było o potknięcie…

Oznaczenie trasy było dobre, więc nie było wątpliwości, którędy należy biec. Niska temperatura i krótki dystans sprawiły, że z punktów odżywczych nie skorzystałam ani razu. Na mecie pojawiłam się po około 1 godzinie, gdzie na każdego z biegaczy, standardowo czekał medal oraz to na co liczyłam i czekałam najbardziej – jabłka na 1000 sposobów! Od postaci płynnej, czyli cydru, po szarlotkę, rogaliki nadziewane jabłkami i mnóstwo innych wypieków w których główną rolę odgrywały wspomniane już jabłka. Tak, tak… było naprawdę smacznie!

II Pamiątkowski Jabłecznik czyli przełaj i wariacje na temat jabłek
II Pamiątkowski Jabłecznik czyli przełaj i wariacje na temat jabłek // Fot.: borntobeironman.pl

Lokalna atrakcja

Choć zawsze doceniam wysiłek Organizatorów podczas tworzenia tego typu imprez i daleko mi do krytykowania ich pracy, to nie byłabym fair z samą z sobą, gdybym nie napisała szczerze o swoich odczuciach… Brak muzyki, brak konferansjera (lub chociażby osoby otwierającej oficjalnie bieg), brak oznaczeń łazienek, słabo rozwinięta strefa kibica (głównie atrakcje dla dzieci)… Wszystko to spowodowało, że mimo miłej atmosfery i ciekawego pomysłu na tę imprezę, pozostał mały niedosyt.

II Pamiątkowski Jabłecznik czyli przełaj i wariacje na temat jabłek
II Pamiątkowski Jabłecznik czyli przełaj i wariacje na temat jabłek // Fot.: borntobeironman.pl

Dało się odczuć, że Pamiątkowski Jabłecznik to impreza dedykowana głównie lokalnej społeczności. Było wielu mieszkańców, wiele rodzin, wiele dzieci, znajomych i sąsiadów, a atmosfera na mecie przypominała sielski piknik. I oczywiście nie ma w tym nic złego! Jest w tym nawet spory urok, choć mam wrażenie, że docenić go są w stanie głównie mieszkańcy Pamiątkowa. Dla mnie, osoby która nie mieszka w tej miejscowości, szybko okazało się, że po dotarciu na metę i zjedzeniu ciasta, czas wracać do domu. Bo co innego mogłabym jeszcze robić? Brakowało niestety osoby (lub innych form przekazu), które zachęciłyby przyjezdnych do pozostania w Pamiątkowie na dłużej, zapewniły rozrywkę, czy przedstawiły lokalne atrakcje. A przecież po części właśnie o to chodzi w tego typu imprezach.

Czy wrócę tu za rok?

Mimo tych kilku uchybień Pamiątkowski Jabłecznik na pewno będę mile wspominać, ponieważ jest to kolejne ciekawe doświadczenie w mojej biegowej przygodzie. Liczę na to, że w przyszłym roku Organizatorzy jeszcze lepiej sprostają zadaniu i pozwolą osobom przyjezdnym, takim jak ja, czerpać więcej radości i satysfakcji z tego, co by nie było najsmaczniejszego biegu w Wielkopolsce ;).



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here