Bieganie stało się w ostatnich latach niezwykle popularne. Jest to jednak gratka nie tylko dla biegaczy. Na trasach pojawiają się bowiem także Oni – Kibice, którzy potrafią naprawdę dodać skrzydeł!

Czy przypominasz sobie momenty, gdy żaden napój czy odżywka energetyczna nie były w stanie postawić Cię na nogi, a zrobili to właśnie kibice? Ja przeżyłam co najmniej kilka takich chwil, których na pewno nie zapomnę do końca życia!

Kiedy kilka lat temu zaczynałam biegać, boom na bieganie miał dopiero nadejść. Nieśmiało zaczęły pojawiać się coraz to nowsze biegi, które przyciągały już nie tylko dystansem, ale także samą formułą, ideą lub innymi atrakcjami, które czekały na uczestników podczas biegu. Pamiętam, gdy w pewnym okresie swojego życia startowałam w tego typu biegach prawie co tydzień. Były to oczywiście głównie krótie dystanse, ale ich wybór w samej Warszawie był naprawdę ogromny!

Pierwsze nieśmiałe okrzyki

Kibice - legalny doping na trasie // BornToBeIronman.pl
Fot: bieganie.pl

Przyznam szczerze, że początkowo nie bardzo zwracałam uwagę na to, czy osoby stojące z boku trasy kibicują, czy też nie. Tak bardzo byłam skupiona na tym, aby dobiec do mety, że nic poza tym nie istniało. Nieraz docierały do mnie pojedyncze okrzyki, ale starałam się na nie nie reagować… głównie dlatego, że sama nie do końca wiedziałam, jak się zachować – czy wypada się uśmiechać, czy raczej spoglądać przed siebie?

Z czasem, kiedy zmieniły się moje sportowe cele, zaczęłam inaczej podchodzić zarówno do biegów, jak i do kibiców. Myślę, że wszystko jest kwestią doświadczenia i świadomości. Trenowałam coraz więcej, brałam udział w różnych biegach i dzięki temu coraz lepiej poznawałam też siebie. Co ważne, zaczęłam dostrzegać kibiców i to, jak wiele znaczy już sama ich obecność! A gdy dopingują, to żadne zmęczenie nie jest tak duże, aby nie można było go pokonać i dać z siebie jeszcze więcej.

Dajesz, dajesz, nie udajesz

Z biegiem czasu zmienił się jednak nie tylko mój stosunek do kibiców, ale także sam sposób kibicowania. Zaczęło pojawiać się coraz więcej osób, które miały ochotę dopingować wszystkim uczestnikom biegu. To sprawiło, że również organizatorzy zaczęli zwracać większą uwagę na tę grupę osób, tworząc tzw. strefy kibica, w których zbierają się chociażby zespoły muzyczne dopingujące biegaczy swoją muzyką.

Jeśli o mnie chodzi, bardziej niż zespoły muzyczne, motywują mnie stojący z transparentami, krzyczący kibice. Być może głównym powodem jest to, że zwykle biegam z własną muzyką w uszach, w związku z czym ta z zewnątrz nie bardzo do mnie dociera… Jak by nie patrzeć, niezależnie od formy, każdy doping jest cenny – a im bardziej kreatywny, tym mocniej dodaje skrzydeł.

Kibice dodają skrzydeł

Mówi się, że kibice piłki nożnej są dwunastym zawodnikiem na boisku. W przypadku biegania można by powiedzieć, że kibice to swoisty zastrzyk energii dla biegacza.

Kibice - legalny doping na trasie // BornToBeIronman.pl
Fot: polskabiega.sport.pl

Gdy w 2014 roku podczas Maratonu w Poznaniu potknęłam się o tory tramwajowe i upadłam bez telemarku, czułam się kompletnie zbita z tropu. Bolał mnie bark, noga i generalnie miałam wszystkiego dość. Walczyłam już nawet nie o każdy kilometr, ale o każdy kolejny metr, przez który brnęłam ze łzami w oczach. Na 35. kilometrze pewien mężczyzna z tłumu kibiców krzyknął moje imię. Nie był to co prawda moment, który całkowicie odmienił dalszy bieg wydarzeń. Niemniej ten drobny gest dał mi wystarczająco dużo siły na to, aby podnieść mnie psychicznie do tego stopnia, że niezależnie od tego, jak źle się czułam, to wiedziałam że dam radę dotrzeć do mety…

Innym momentem, który utkwił mi w pamięci był Dębno Maraton 2015. To właśnie tam udało mi się zrobić życiówkę na dystansie 42 km. Dużą zasługą miały w tym tłumy kibiców ustawione wzdłuż bardzo wielu odcinków maratonu. Ich doping był tak fantastyczny, że sami pacemakerzy spoglądali na zegarki i zwalniali naszą grupę biegnącą na 4:30:00. Wszystko dlatego, że kiedy tylko przebiegaliśmy obok kibiców, robiło się głośno i każdy mimowolnie przyspieszał.

Doping bez względu na wiek

Kibice - legalny doping na trasie // BornToBeIronman.pl
Fot: aktywniebardzo.pl

Najbardziej rozczulające i pokrzepiające podczas biegu są momenty, gdy widzę małe dzieci z rodzicami wystawiające dłonie, aby przybić piątkę. Naprawdę nie sposób przebiec obok tak radosnych uśmiechów obojętnie. Podobnie jest zresztą w przypadu osób starszych, których życzliwe spojrzenia dodają energii i siły. Śmieszne, motywujące transparenty, dziwne przebrania, grzechotki, balony – to wszystko także jest niezwykle ważne i bez wątpienia pomaga podczas biegu.

Kibice to dla mnie połowa sukcesu w dotarciu do mety, czy pobiciu swojego rekordu życiowego. Gdyby nie Wy – Kibice, bieganie straciłoby wiele uroku. Bądźcie zawsze!



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułGnocchi z pieczarkami
Następny artykułParkrun, czyli motywacja w grupie
Małgorzata Stankiewicz
Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, ale nie tylko. W 2015 roku zdobyła Koronę Polskich Maratonów, a w 2016 zadebiutowała w triathlonie. Ukończyła 70.3 Herbalife Ironman Gdynia. Obecnie marzy zmierzeniu się z pełnym dystansem Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here