Miało być inaczej, miał to być zupełnie inny tekst. Chciałam pokazać Wam piękny grudniowy Malaga Maraton. Jednak życie pisze własne scenariusze, na które często nie mamy wpływu. Choć do ostatniej chwili liczyłam, że jednak ten dzień będzie wyjątkowy i szczęśliwy dla tysięcy biegaczy, stało się inaczej…

Malaga Maraton miał być moim pierwszym zagranicznym biegiem, na którym miałam być obecna. Niestety z powodu braku pakietów startowych, sama nie mogłam wziąć w nim udziału to i tak będąc w tym czasie w Maladze, ogromnie cieszyłam się, że zobaczę ten bieg, zawodników i niesamowity klimat zawodów z perspektywy kibica. Oprócz zdjęć, liczyłam, że nakręcę filmik, który będzie karmił pozytywną energią nie tylko mnie, ale każdą osobę, która będzie go oglądała…

Malaga Maraton let a dream come true

Malaga Maraton - miało być święto biegaczy, była powódź
Malaga Maraton – miało być święto biegaczy, była powódź // Fot.: borntobeironman.pl

Malaga jest miastem, w którym przez większą część roku króluje słońce. Dlatego kiedy kilka dni przed planowanym maratonem przyleciałam do Malagi, nie było inaczej. Pogoda dopisywała i nic nie wskazywało na to, że coś może przeszkodzić w tym, aby Malaga Maraton stał się spełnieniem marzeń dla tysięcy biegaczy z całego świata. Już przed wyjazdem do Malagi wiedziałam, że nie uda mi się zdobyć pakietu startowego, ale nie popsuło mi to humoru i tak samo bardzo cieszyłam się, że zobaczę, jaka atmosfera panuje podczas tego wydarzenia w Hiszpanii.

Dzień przed zawodami, nastawiając wieczorem budzik czułam się tak jakbym sama miała za kilka godzin pobiec w maratonie. Bardzo zależało mi, aby pojawić się na starcie biegu, a potem dopingować biegaczy w kilku miejscach na trasie. Dokładnie przestudiowałam trasę, okazało się, że wiedzie ona tuż pod oknami miejsca, w którym nocowałam, wzdłuż wybrzeża i plaż Malagi. Widoki bezcenne i niezapomniane. Wyobrażałam sobie, co czują biegacze, którzy już niedługo sięgną po swoje marzenia.

Maraton z ulewą w tle

W niedzielę rano obudziłam się jeszcze przed budzikiem i pierwsze, co usłyszałam to, że za oknem pada deszcz… No nic pomyślałam, że zapewne zaraz przejdzie. Ile razy w Polsce zdarzało się tak, że z samego rana pogoda kaprysiła, aby przed samym startem, rozpieścić biegaczy. A, że to Malaga to na pewno zaraz się rozpogodzi. Tej myśli trzymałam się jeszcze przez jakiś czas, do momentu, w którym przez okno zobaczyłam, że ulicą płynie woda i to nie jakaś mała strużka, a strumyk, który już na dobre utrudniał przejazd nawet samochodom. Jednak jeszcze starałam się nie panikować, gdzieś z tyłu głowy, cały czas była nadzieja, że na pewno za moment wszystko wróci do normy…

Kiedy już byłam gotowa do wyjścia z domu, otwieram drzwi na ulicę, a tam ulewa na całego… Pierwsza myśl, że to bez sensu i chyba lepiej zostać w domu. Choć z drugiej strony wciąż cicha nadzieja, że jednak się rozpogodzi, a wtedy będę żałowała więc wychodzę. Docierając na przystanek autobusowy jakieś 300 metrów dalej, już byłam cała przemoczona, a ulice były tak pozalewane, że woda momentami sięgała ponad kostkę… Wiem, że już to mówiłam, ale nadal liczyłam, że zaraz się rozpogodzi. Gdzie jak gdzie, ale w Maladze na pewno.

3…2…1… w oczekiwaniu na start

Malaga Maraton - miało być święto biegaczy, była powódź
Malaga Maraton – miało być święto biegaczy, była powódź // Fot.: borntobeironman.pl

Po dotarciu do miasteczka biegowego wiedziałam, że pogoda wcale nie zamierza odpuścić. Była 9:00, a Malaga Maraton nie wystartował. Wszystko było gotowe, głośna muzyka przeplatała się z odgłosami ulewy, jaka cały czas trwała w Maladze. Organizatorzy przewidywali, że tego dnia na starcie stanie ponad 3500 biegaczy. Oprócz maratonu, miał odbyć się także bieg na 5 km. Niestety miasteczko biegowe świeciło pustkami. Spotkałam pojedynczych biegaczy, którzy albo cały czas rozgrzewali się licząc na start lub siedzieli w okolicy startu, czekając na jakiekolwiek informacje.

Moje jakże wielkie nadzieje na pogodę, tonęły z każdą sekundą… Kilkukrotnie do godziny 10:00 były podawane informacje, że Organizatorzy czekają na decyzje władz odnośnie startu maratonu. Niestety chwile po 10:00 wszyscy usłyszeli oficjalny komunikat, że Malaga Maraton zostaje odwołany. Jak się później okazało były to największe od 1989 roku opady deszczu na południu Hiszpanii. Władze ogłosiły Czerwony Alarm, czyli najwyższy z możliwych alarmów ostrzegawczych, jakie wydają hiszpańskie służby meteorologiczne.

 

Szok i niedowierzanie. Było mi niezwykle smutno, naprawdę. Mimo, że sama nie miałam startować w tym biegu to widząc tak wiele zawiedzionych twarzy, domyślałam się, co czują te wszystkie osoby. Miesiące przygotowań, godziny treningów, dla wielu na pewno też wymarzony maratoński debiut i pogoda, która pokonała wszystkich…

The Show Must Go On

Jak śpiewał Queen The Show Must Go On. Takie jest życie i takie historie niestety się zdarzają. Trzeba iść do przodu. Kolejne cele i biegi czekają.

 

Na koniec dodam tylko, że kolejnego dnia, czyli w poniedziałek w Maladze było słońce i idealna pogoda i warunki dla biegaczy…



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDlaczego rozciąganie jest ważne?
Następny artykułTrening – jak przestać go odwlekać i zabrać się do działania?
Małgorzata Stankiewicz
Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, ale nie tylko. W 2015 roku zdobyła Koronę Polskich Maratonów, a w 2016 zadebiutowała w triathlonie. Ukończyła 70.3 Herbalife Ironman Gdynia. Obecnie marzy zmierzeniu się z pełnym dystansem Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here