Koniec lata w moim przypadku wcale nie oznacza, że sezon biegowy odkładam do wiosny. Jesienią odbywa się w Polsce wiele zawodów, których trasy są bardzo kolorowe i biegną poza miastem, a nawet między dwoma miastami. Taki jest właśnie Półmaraton Wągrowiec Skoki, który odbył się pod koniec października.

Znam osoby, które potrafią wsiąść do pociągu (prawie byle jakiego), kupić bilet w jedną stroną, pojechać do innego miasta oddalonego o tyle kilometrów ile chcą przebiec i wracać w ten sposób do miejscowości z której wyruszyli. Jak do tej pory, nigdy nie zdecydowałam się na taki trening. Jednak, aby poczuć choć szczyptę tego rodzaju adrenaliny, wybrałam się na Półmaraton Wągrowiec Skoki, którego trasa przebiega między dwoma miejscowościami.

Półmaraton Wągrowiec Skoki czyli w podskokach na metę

 Jeden bieg, dwa miasta czyli Półmaraton Wągrowiec Skoki
Jeden bieg, dwa miasta czyli Półmaraton Wągrowiec Skoki // Fot.:borntobeironman.pl

Pomysł, aby start i meta biegu zlokalizowane były między dwoma miastami wydawał się całkiem ciekawy. Meta i biuro zawodów zlokalizowane były w Skokach, a na start w Wągrowcu dowoziły zawodników autokary. Pogoda w dniu startu dopisywała. Odebranie pakietu startowego również poszło sprawnie. Na starcie w Wągrowcu pojawiliśmy się jednak ponad godzinę przed czasem, co w połączeniu z typową dla jesieni niską temperaturą, mało kogo napawało optymizmem.

Część osób pozostała w autokarach, część postawiła na spacer i małą rozgrzewkę. Ja dołączyłam do tych drugich. Truchtem zwiedziłam wąskie uliczki zaspanego jeszcze Wągrowca. Gdy na rynku rozpoczęto montowanie nagłośnienia, wpadłam na znajomego, który jak się okazało – również brał udział w tych zawodach! Porozmawialiśmy chwilę, kradnąc kolejne chłodne minuty, które pozostały do startu. A ten miał zacząć się już za chwilę i to w całkiem niecodzienny sposób…

Gotowi? Do startu! To jeszcze chwileczkę…

A nie… To dopiero start honorowy! Tego chyba większość osób się nie spodziewała. Tuż przed biegiem okazało się, że start z Rynku w Wągrowcu jest tzw. „startem honorowym”, podczas gdy „właściwy start” (od którego mierzony był czas) znajduje się około 800 metrów dalej. Teoretycznie nie byłby to problem, gdyby nie to, że wiele osób nie usłyszało tego komunikatu i zamiast tradycyjnego szybkiego marszu rozpoczęło bieg. Możecie wyobrazić sobie zdziwienie, które nastąpiło tuż przed „właściwym startem”, gdy wszyscy zostali poproszeni o zatrzymanie się i ponowne wystartowanie. Ale na szczęście potem było już dużo, dużo lepiej!

Półmaraton w malowniczych okolicznościach przyrody

Wystartowaliśmy w samo południe i szybko okazało się, że jak na tę porę dnia i pogodę, jestem ubrana zdecydowanie za ciepło. Słońce miło nas zaskoczyło, a trasa okazała się bardzo różnorodna. Oprócz asfaltowych dróg przebiegała także między polami i lasami. Malowniczy krajobraz sprawiał, że każdy kolejny zaliczony kilometr mijał niepostrzeżenie. To była prawdziwa złota polska jesień, której często nie sposób szukać w miejskiej aglomeracji.

 

Choć biegi w małych miejscowościach mają to do siebie, że grupy kibiców są niewielkie, to w Półmaratonie Wągrowiec Skoki na brak dopingu nikt nie mógł narzekać! Okrzyki, grzechotki, transparenty i muzyka towarzyszyły nam co kilka kilometrów, a to jak wiadomo – jeszcze bardziej zagrzewa do walki. Choć „walka” to raczej niewłaściwe słowo na określenie mojego samopoczucia podczas tego biegu. W rzeczywistości bowiem wszystkie te pozytywne doświadczenia na całej trasie sprawiały, że udało mi skutecznie „odpocząć”. Chodzi nawet nie tyle o odpoczynek fizyczny (bo o ten raczej trudno w półmaratonie), ale bardziej o spokój ducha, o którym w codziennej gonitwie często zdarza nam się zapominać.

 Jeden bieg, dwa miasta czyli Półmaraton Wągrowiec Skoki
Jeden bieg, dwa miasta czyli Półmaraton Wągrowiec Skoki // Fot.:borntobeironman.pl

Trasa półmaratonu…

Podobnie jak kibice, pogoda i cała atmosfera tej imprezy była całkiem przyjemna. 20 kilometrów biegu po stosunkowo płaskiej powierzchni nie było zbyt wyczerpujące. Niespodzianka czekała nas jedynie tuż przed metą, gdzie przywitało nas kilka długich, ale niezbyt stromych podbiegów. Mimo to, nawet najbardziej wyczerpani, przy tłumnym wsparciu kibiców do końca trzymali tempo!

Każdy znajdzie coś dla siebie

Czy warto wybrać się na Półmaraton Wągrowiec Skoki? Choć w tym roku była to dopiero pierwsza edycja tych zawodów, myślę że warto uwzględnić to wydarzenie w swoim biegowym rozkładzie jazdy. Nieczęsto zdarza się okazja do przemierzenia trasy, która kryje w sobie tak malownicze jesienne krajobrazy. Jeśli dodać do tego fakt, że w jednym półmaratonie możesz przebiec dwa miasta jednocześnie, a do tego cieszyć się świetną atmosferą podczas biegu, to odpowiedź na pytanie „Czy warto?” jest już dla Ciebie pewnie oczywista!

Zobacz video z Półmaratonu w Wągrowcu



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułBądź sobą i ciesz się życiem
Następny artykułPieczone kotleciki z marchewki, kaszy jęczmiennej i kaszy jaglanej
Małgorzata Stankiewicz
Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, ale nie tylko. W 2015 roku zdobyła Koronę Polskich Maratonów, a w 2016 zadebiutowała w triathlonie. Ukończyła 70.3 Herbalife Ironman Gdynia. Obecnie marzy zmierzeniu się z pełnym dystansem Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here