„Rozalińska 13-tka” to impreza, która odbyła się w sobotę 4 czerwca w Lusówku pod Poznaniem. Dystans biegu to 13 km, głównie wokół Jeziora Lusowskiego i na terenie osiedla Rozalin.To druga edycja tej imprezy, a już zgromadziła na starcie ponad 200 biegaczy. Co takiego przyciągnęło amatorów biegania w tym mnie, właśnie w to miejsce?

Jadąc w sobotę na bieg, wiedziałam jedynie tyle, że Lusówko to wieś nieopodal Poznania i że trasa biegu będzie wyznaczona wokół jeziora. Czyli plan na fajny, sobotni, przełajowy trening.

Jaki tu spokój

Droga z Poznania minęła szybko. Bez problemów odnalazłam miejsce startu i punkt, w którym do odebrania były pakiety startowe. Wszystko poszło bardzo sprawnie, dlatego też mając jeszcze godzinę do startu, postanowiłam zwiedzić osiedle, którego nazwę nosi bieg. Pogoda dopisywała, słońce rozpieszczało, atmosfera wśród wszystkich obecnych osób ładowała optymizmem. Do tego nowe, osiedle domków jednorodzinnych, piękne ogródki, idealne trawniki. Czułam się trochę jak w jakimś idealnym miasteczku, które często widzimy w filmach czy serialach. Chwilami zupełnie zapominałam, że za kilka chwil czeka mnie bieg.

Rozalińska 13-tka to 13 zielonych kilometrów

Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend
Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend // Fot.: borntobeironman.pl

Przed startem była jeszcze chwila na krótką rozgrzewkę, a po niej już tylko łapanie, szczęśliwych kilometrów. Szybko wybiegliśmy z osiedla i potem już ponad 90% trasy przemierzaliśmy drogami leśnymi i polnymi, wokół wspomnianego już Jeziora Lusowskiego. Fakt, że wysoka temperatura dawała się momentami mocniej we znaki, ale w takich okolicznościach przyrody, uśmiech sam cisnął się na usta. Ponieważ pochodzę z Mazur, przyznam szczerze, że mam w sobie jakieś nieświadome myślenie, że jak zieleń, jeziora, cisza, spokój to właśnie Mazury. Dlatego zawsze zachwycają mnie miejsca, które są tak samo urokliwe, a nie znajdują się na Mazurach. Sama trasa biegu nie była jakoś specjalnie ciężka, było kilka lekkich podbiegów, ale nie były zabójcze. Trzeba było jednak uważać, bo momentami było dość wąsko i musieliśmy biec gęsiego, aby nie potknąć się o korzeń czy nie skończyć z gałęzią w oku. Na szczęście nic takiego się nie stało, a ja biegłam i nie wiem nawet kiedy, mijałam kolejne tabliczki z informacją, który to kilometr biegu.

Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend
Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend // Fot.: borntobeironman.pl

Wszystko co dobre szybko się kończy

Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend
Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend // Fot.: borntobeironman.pl

Po godzinie i kilkunastu minutach z uśmiechem minęłam metę i żałowałam, że to już koniec biegowego zwiedzania tej niewielkiej wsi i jej okolic. Warto też o tym wspomnieć, że pod koniec, przy trasie stały dwie Panie, które tak po prostu od siebie, częstowały biegaczy kubkiem wody. Wydawać by się mogło, że to niby nic takiego, ale równie dobrze mogły w tym czasie siedzieć sobie wygodnie w domu lub przez okno zerkać na nasze zmagania. Choć sama nie poczęstowałam się wodą to ogromne Ogromne DZIĘKUJĘ dla tych Pań. Było naprawdę gorąco, na trasie oczywiście były punkty odżywcze, ale w takiej temperaturze, co chwile chciałoby się, jeśli nie napić to chociaż pochlapać się wodą. Więc na pewno niejednemu biegaczowi, Panie z wodą spadły z nieba.

Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend
Rozalińska 13-tka czyli przełaj na weekend // Fot.: borntobeironman.pl

Po biegu odbyły się pokazy ratownictwa, w których strażacy pokazywali jak rozcinają auto, aby dostać się do poszkodowanych osób, itp. Dla dzieci też przewidziane były atrakcje, mogły pojeździć konno, niektóre na rowerach towarzyszyły rodzicom podczas biegu. Pozytywna atmosfera całego wydarzenia sprawiała, ze miałam wrażenie, że nie jestem na osiedlu, a w jakimś małym miasteczku, którego społeczność gości tego dnia biegaczy.

 

Na koniec była dekoracja zwycięzców, ale też losowanie bardzo atrakcyjnych nagród wśród wszystkich uczestników biegu. Taka można powiedzieć wisienka na torcie tego dnia. A mnóstwo uśmiechniętych twarzy to chyba najlepsze podsumowanie biegu >>> Rozalińska 13-tka.



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWiosenny przepis na bigos z młodej kapusty
Następny artykułZupa z botwinki którą na pewno pokochasz
Małgorzata Stankiewicz
Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, ale nie tylko. W 2015 roku zdobyła Koronę Polskich Maratonów, a w 2016 zadebiutowała w triathlonie. Ukończyła 70.3 Herbalife Ironman Gdynia. Obecnie marzy zmierzeniu się z pełnym dystansem Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here