Codzienny natłok obowiązków sprawia, że często popadamy w rutynę. Walczymy z nieubłaganie biegnącym czasem. Wyznaczamy sobie kolejne cele do zrealizowania, które wymagają od nas systematyczności i pewnego rodzaju przewidywalności.

Warto jednak pamiętać o cesze, którą bardzo dobrze znają dzieci, a która zaniedbywana,  zanika w dorosłym życiu. Mowa oczywiście o spontaniczności. Jeśli wydaje Ci się, że nie masz na nią czasu, po prostu spróbuj wprowadzić ją ponownie do swojego życia, a przekonasz się, jak wiele radości, koloru i uśmiechu omijało Cię dotąd każdego dnia!

Spontaniczność ma to do siebie, że nie wymaga regularności. Jest to cecha, której domeną jest nieprzewidywalność. Nie można jednak zapomnieć, że bycie spontanicznym wiąże się z całym naszym życiem. Jeśli odkładasz wiele spraw na potem, to w momencie, gdy nadarza się okazja do bycia spontanicznym, Ty musisz nadrobić odkładane wcześniej obowiązki. Jeśli jednak panujesz nad swoim życiem i wiesz, że warto wykorzystywać maksymalnie czas, który każdy z nas ma – wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, aby spontaniczność rozgościła się na dobre w Twoim życiu.

Jutro zrobimy coś fajnego…

Jeśli o mnie chodzi, uwielbiam spontaniczne pomysły. Za każdym razem sprawiają, że dostaję energetycznego kopa i ładuję baterie na kolejne dni. Nie inaczej było i tym razem. Kiedy w piątek wieczorem spotkałam się z przyjaciółką, moje plany na weekend były dość proste – dłuższe treningi, trochę odpoczynku, gotowanie i kilka innych, codziennych spraw. Jednak w pewnym momencie padł pomysł, że może w sobotę zrobimy coś fajnego i pojedziemy „gdzieś”, gdzie pojeździmy na hulajnogach i zobaczymy ciekawe miejsca… Oczywiście nie było jeszcze wiadomo, gdzie jedziemy i co konkretnie będziemy zwiedzać, jednak już sama idea od początku napawała mnie optymizmem.

Hulajnogą po Berlinie

Sobotni poranek rozpoczęłyśmy bardzo wcześnie, bo już około godziny 7:00. Spakowałyśmy prowiant, hulajnogi i w drogę… Jako cel naszego spontanicznego wypadu wybrałyśmy ostatecznie Berlin! Jakby nie patrzeć, stolica Niemiec to nie tylko miejsce, w którym aż roi się od ciekawych miejsc, ludzi i wydarzeń, ale co równie ważne – jest to miasto pełne ścieżek rowerowych, które jak wkrótce miało się okazać – były idealne do jazdy hulajnogą!

Jako pierwszą zobaczyłyśmy, czyli kolumnę zwycięstwa. Następnie skierowałyśmy pod Bramę Brandenburską , a dalej na Alexanderplatz.

Spontaniczność, hulajnoga i Berlin na weekend
Brama Brandenburska

Jaki tu spokój…

Weekend oznacza zwykle sporą ilość przechodniów. Gdy dodać do tego piękną pogodę, budzącą się do życia przyrodę i pierwsze wiosenne promienie słońca – wydawać by się mogło, że ulice pełne będą spacerujących tu i ówdzie osób. W Berlinie było jednak inaczej. Spokój i cisza, jakie przywitały nas w tym mieście nie przypominały w niczym większych, polskich miast, w których pęd codzienności nie daje o sobie zapomnieć…

Spontaniczność, hulajnoga i Berlin na weekendNie miałyśmy żadnego planu na zwiedzanie Berlina. Jedyne, co do czego nie miałyśmy wątpliwości, to że wskoczenie na hulajnogi pozwoli nam zobaczyć dużo więcej, niż gdybyśmy chciały odbyć naszą wycieczkę pieszo. Miłośnicy rowerów mogliby powiedzieć, że przecież ich dwa kółka sprawdziłyby się równie dobrze. I choć z jednej strony być może mieliby rację, to z drugiej – sama podróż z dwoma rowerami to już spora przeprawa. Do tego dochodzi kwestia ich mobilności i tego, że wejście do niektórych miejsc z rowerem jest całkowicie niemożliwe. Hulajnoga w takich sytuacjach to dużo lepsza alternatywa, bo oprócz tego, że jej złożenie trwa kilka sekund, to ponadto po wzięciu do ręki, można z nią wejść praktycznie wszędzie.

Nie inaczej było w naszym przypadku. Udało nam się trafić na targ staroci pełen niepowtarzalnych i często niedostępnych już w „normalnym obiegu” przedmiotów. Odwiedziłyśmy też niewielką wystawę tuż przy remontowanym Zamku w Berlinie, który za kilka lat ma stać się wizytówką tego miasta.

Zamek miejski w Berlinie (ok. 1920 roku)
Zamek miejski w Berlinie (ok. 1920 roku)
Widok na odbudowywany zamek w czerwcu 2015
Widok na odbudowywany zamek w czerwcu 2015

Nie zabrakło nas też przy Siegessäule, Alexanderplatz, Boulevard der Stars i oczywiście przy sztandarowej już dla stolicy Niemiec – Bramie Brandenburskiej.

Spontaniczność, hulajnoga i Berlin na weekend
Brama Brandenburska

Czy Berlin na weekend to dobry pomysł?

Spędziłyśmy w Berlinie jeden dzień. Jeśli myślisz, że to za krótko i że się nie opłaca, to jesteś w błędzie. Nie opłaca się odkładać życia na później. Nie opłaca się myśleć, że kiedyś nadrobię stracony czas. Nie opłaca się nie próbować nowych rzeczy. Opłaca się natomiast korzystać z każdej chwili którą mamy, bo raz stracona – już nigdy nie powróci.

Jeśli mimo to, nadal zastanawiasz się czy aby na pewno warto pozwolić sobie na szczyptę spontaniczności, zobacz ciekawe badanie, które pokazuje 5 rzeczy, jakich ludzie żałują na łożu śmierci. A teraz zastanów się, dlaczego nikt nie żałuje, że nie jeździł Lamborghini, nie miał wielkiego domu z ogrodem czy miliona euro na koncie…

To Twoje życie i Twoje wybory, których w nim dokonujesz. Wszystko jest w Twoich rękach. Potrzeba jedynie trochę odwagi, aby zrobić pierwszy krok i żyć tak, aby Twoje życie było kolorowe i po prostu dobre.



freedom_martya_w Image Banner 728 x 90
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułChampionMan Duathlon Czempiń
Następny artykułCurry z ciecierzycy z kaszą jaglaną
Małgorzata Stankiewicz
Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, ale nie tylko. W 2015 roku zdobyła Koronę Polskich Maratonów, a w 2016 zadebiutowała w triathlonie. Ukończyła 70.3 Herbalife Ironman Gdynia. Obecnie marzy zmierzeniu się z pełnym dystansem Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here